-
Poniedziałek, 13 lutego 2012
-
Obejrzałam właśnie fragment High School Musical z polskim dubbingiem. I oni tam śpiewali nad budyniem. To ja już może pójdę, kawa zbędna.
-
Czytanie tekstów piosenek z radia to zło. Do tej pory słyszałam tylko "suicide" i "you did it on purpose", co nie było najgorsze. Potem doczytałam resztę. Ble.
-
Słodkie idiotki są słodkie. Ale to nadal idiotki.
-
-
Niedziela, 12 lutego 2012
-
Haha, co i rusz to dobre wiadomości, np. nie muszę wstawać o 6. To co? Jeszcze jeden odcineczek?
-
Jedna wielka agencja towarzyska
#beeside -
Ach, lovely bad boys.
-
Grunt to czerpać zadowolenie z życia.
-
[^krolowanocy] thx for sharing, zapamiętam
-
Prawidłowo wychowani domownicy: na hasło "idę sobie zrobić herbaty" T. stwierdził, że idzie jutro wyciągnąć numerek, a M. wjechała z bułą z konfiturą wiśniową.
-
Zawieszam aktywność do końca dnia, staję się niniejszym polem do bitwy dla zarazków z dzielnymi siłami organizmu. Mam igły w gardle, więc nie powiem "papa".
-
[^eliwurman] straight edge!
-
I to by było na tyle. No gay today.
-
Stał sobie słoik, grzecznie na parapecie, od tygodnia dawkowany po łyżeczce, wszak nie jestem zachłanna. Wróciła Mamusia i po jednej nocy ubyło pół słoika. :]
-
My mind says let's go, but my muscles say no. Oraz I have a bad feeling about this.
-
[^merigold] może po prostu tytuł poddaje pomysł 70, taki bonusik
-
[huffingtonpost.com](s) Jestem złym człowiekiem, ale fakt, że ten artykuł jest z wczorajszego popołudnia kreuje mi w głowie milion zdrożnych ripost.
-
Mamo, a ^Sithian mnie straszy z rana.
-
Boże drogi, przecież takie rzeczy to się tylko w filmach i książkach dzieją, że nadchodzi wzruszający reunion z listem z przeprosinami za lata niedogodności.
-
[^sithian] a co się mam rozwlekać, skoro trafna?
-
O fak. Fak fak fak fak. That awkward moment, kiedy rynna.
-
"Lizaveta Balatskaya's birthday today" Och, cóż to była za impreza na German Dream, z Gwiazdą Wieczoru ryczącą w toalecie, bo wszyscy przyszli poza jej chłopcem
-
"To może by tak do herbaciarni?" Aha, czyli gej.
-
Sytuacja z gatunku poważnych. "Herbata cytrynowa z sokiem malinowym"-poważna. Au.
-
[^blindlibrarian] o właśnie, czyli już jest, bdb. DiCaprio w tego typu rolach mi robi całkowicie.
-
-
Sobota, 11 lutego 2012
-
[^bee] Biorąc pod uwagę, że gość jest nauczycielem, to trochę mi tłumaczy, czemu szkolnictwo jest na takim poziomie.
-
- Jestem niedaleko stacji XY. - O, to chodźmy tu i tu, to obok stacji. - Ok, gdzie się umawiamy? - Przed wejściem na stację. - Na jaką stację? / benzynową, mać.
-
can't help it
-
I powiedzcie, że wszyscy uznają, że bez Slasha to nie to samo i bilety na GnR będą w marcu, a? Na szczęście na Slayera jeszcze nie wypuścili, uf.
-
Byłam na koncercie Sigur Rós, jak jeszcze byli fajni. [tak a propos tego września i Krakowa x2 i już ze cztery razy byli, nie? spowszednieli, a jonsi sam ssie]
- #beeside :))
-
So you say that you wanna hit, don't you?
#beeside -
O proszę, jak miło - są jeszcze ludzie spoza W-wy, dla których nie trzeba się tachać do Centrum. :)
-
Jestem właśnie trenowana przez T. w zachowywaniu olimpijskiego spokoju w konfrontacji z dramatycznymi apelami emitowanymi w przestrzeń. Nader przydatny skill.
-
Plac zabaw mnie ściga. Dziś sfochowana pani kasjerka używająca klientów do kontaktów ze sfochowanym panem kasjerem. Po drugim secie odmówiłam współpracy.
-
[^fantik] dlaczego mnie to nie dziwi? I dlaczego musi to być ta najgorsza część? Imho, żeby nie było
-
[^krolowanocy] omg, wizualizuję
-
[^rotax] to potem zburzą to szkaradztwo? <zapytała z nadzieją>
-
Osobliwy przykład ironii, nawet może nieco auto, kiedy Rogucki śpiewa "przestań wyć". Ale to powszechne, że lud nie stosuje się do rad, których sam udziela.
-
[^shigella] :D no już trudno, dissuj. Po znajomości przymknę oko na tag "ludziektórzy". ;)
-
Kid of the revolution, czyli przestawiłam radyjko na Eskę Rock.
-
Wygląda na to, że prognozy były trafne - nawet drzwi do budynku były zamknięte. Zbudzony dozorca nie będzie już raczej moim fanem.
-
[^eliwurman] weś, wszystko mnie się porozjeżdżało :/
-
No dobrze, to ja już pójdę. Prognozy są takie, że mam być tam sama jak palec, więc pewno niebawem się tu zjawię, dla potwierdzenia, że ktoś w ogóle gdzieś żyje.
-
Nie lubię, gdy sprawdzone metody nie dają pożądanych rezultatów. I nie mówię o potrzebie szukania nowych metod, tylko gdy próbujesz uniknąć a i tak lądujesz z.
-
Bry.
-
-
Piątek, 10 lutego 2012
-
Dobranoc.
-
Ból uszu wrócił i sobie wespół ze zmęczeniem tygodniowym rozporządza moją skromną postacią. Fy jak fajrant, ły jak łóżko.
-
6h minęło, jak z bicza strzelił mnie w plecy. Wrócę, to będę leżała. Do odwołania.
-
[^sithian] jakoś nie mam serca widząc, ile mu to frajdy przynosi. Rączki mu się trzęsą z wrażenia -> po cztery ujęcia na osobę.
-
Sprawił sobie nowy telefon i grasuje, celem sporządzenia sesji do kontaktów. Z piąty raz w ciągu roku.
-
Ok, to parzymy pierwszą kawę i trzymamy kciuki, by bolące uszy i zimne gardło nie stanowiły początku pięknej ze mną przyjaźni. Jeszcze dwa dni pracy przede mną.
-
