-
Czwartek, 31 maja 2012
-
Dziś dzień bez papierosa niby, ale czuję się usprawiedliwiona, gdyż przeżywam ponownie koszmar żeńskiej klasy. I chcę do wojska.
-
[^bee] Naprawdę bardzo chętnie poszłabym spać, gdyż już jedna noc w plecki, ale haha, nie mam gdzie. Już mi się to wcale nie podoba, wcale.
-
Kto mieczem wojuje..., czyli przez pół wieczoru chciałam zatłuc na miejscu dwójeczkę bardziej-współ-niż-zwykle-lokatorów, przez drugie pół będę zdychać sama.
-
-
Środa, 30 maja 2012
-
Och tak, tak właśnie, dokładnie - tylko po to zdecydowałam się siedzieć na podłodze w łazience, żeby każdy mi tu przychodził. Cisza jest dla frajerów. MAĆ.
-
E nie, to zdecydowanie nie jest pora na "o boże, jestem taka beznadziejna, kompletnie nie umiem pisać". Dramo, wpadnij jutro, jak musisz, dziś nie mam czasu.
- #beeside artysta równoległy - zamiast skończyć jedno i zacząć drugie, to mi tu rozwala kolejne pomieszczenia
-
Plany na wieczór są wcale niezłe - muzyka w teorii i praktyce. I wybieranie tego zakichanego niebieskiego, który im dalej w las, tym bardziej szary się robi.
-
Oraz odzyskałam do jutra dostęp do szafy, wee. I do słuchawek, weee. Pójdę tam z torbą, jak do second handu or sth.
-
Y. Wchodzimy a tam M. i pan w radosnej komitywie rozpamiętują czasy młodości.
-
Uhm. To może ja bym już sobie wyszła, co? I nawet nie będę prosić o brak niespodzianek, bo siedzę na bombie i czekam grzecznie, aż pieprznie.
-
:))))))))))))))))))))) Udało się. I było warte. Swoją drogą to zaczyna się stawać tradycją, że pierwsze pieniądze po paydayu idą na coś związanego z muzyką.
-
[^kali187] To nie ja się szczypię, tylko oni się czają.
-
Totalny upadek - będę kupować piosenkę. A przynajmniej mam taką nadzieję, bo robią mi tu wszystko, żebym jednak nie kupiła. Ale koniecznie, koniecznie ją chcę.
-
No dobrze, to po kilkugodzinnym dramaciku, na wpół przespanym ze zmęczenia tymże, sprawa wygląda wcale nieźle. Jednak będzie na niebiesko. Mi wystarczy.
-
-
Wtorek, 29 maja 2012
-
W ogóle to droga redakcjo, najpierw się zżymasz na zarzuty o rasizm, ksenofobię i antysemityzm w Polsce, a potem sama przestrzegasz przed przyjazdem Rosjan. Y.
-
Oh wow, lovely. Okazało się, że słuchawki to doprawdy małe piwo w porównaniu z brakiem dostępu do szafy. Zbuntuję się jutro i wykupię abonament na kwadranse.
-
Jak jest problem, to się śpi. A teraz poproszę kawy.
-
Ufaj i sprawdzaj, a jak już sprawdzisz to i tak bierz pod uwagę, że Ci się wydaje. A najpewniej uznać, że i tak będzie jak zwykle. Niebieski, mać. :D Niebieski.
-
Trzeba by się zakręcić koło kogoś kto ma działkę. Albo na ochotnika jechać z M. do babci na wieś. Bo aż szkoda.
-
Zabawne jak się odwracają karty towarzyskie - laska, która dość ryzykownie zaczęła znajomość ze mną od mówienia per Kochanie, okazała się świetną kompanką.
-
Skromne gabaryty są przydatniejsze niż mogłoby się wydawać - można się, na przykład, zwinąć w chińskie osiem na fotelu, gdy Ci się świat zawala. I to dosłownie.
-
-
Poniedziałek, 28 maja 2012
-
Chodzę na paluszkach i mówię szeptem we własnym domu. Kiedyś się przyzwyczaję pewno, ale póki co chce mi się tupać i krzyczeć.
-
Ostatkiem sił i nadziei postanowiłam dokopać się do tych szuflad. Odkryłam dostęp do dwóch pierwszych, co po wyjęciu drugiej, uwalniało trzecią. Są w czwartej.
-
No dobra, nasze szanse na wspólny miesiąc o jednym głośniku rosną, skoro tak
#beeside -
Aww. T. się zapytuje czy znam OST do Into the Wild. To jest na swój sposób urocze. Strasznie zabawne, ale urocze. Chyba wręcz mu powiem, że nie. Będzie mu miło.
-
[^bee] Rozumiem, że kolację a nie obiad, bo ten był o czternastej a nie, jak zwykle, koło trzeciej w nocy. A i to nie zawsze.
-
Dostałam kolację. Chichoczę spod okularu, gdy sobie pomyślę, że za każdym razem, gdy jest tu ktoś obcy, to udajemy taką normalną rodzinę, stosującą się do reguł
-
Mhm. No, także jest tak, że owszem, spokojna mogę być o rzeczy w szufladach, tyle, że ojej, nie mam do nich dostępu. Mam z nimi mieszkać w pokoju bez słuchawek?
-
Z pewną taką nieśmiałością weszłam w oko cyklonu. Pan niebawem dokopie się do wody, jak mniemam.
-
Ekhm. Ale tekst o drzewach, co mają korony jak nuty, to już nie mój. Widać się udziela. :>
-
Z zachwytu aż siadłam na schodach przy pracy w kąciku i obserwuję pociągi. Same podmiejskie i jeden Berlin.
-
Odebrałam telefon z frontu. Bardziej od treści ciekawił mnie ton. Chyba sobie radzą, można spokojnie drugą połowę dnia zacząć.
-
Yay, a na przystanku czekał na mnie wysyp drobnicy, sięgającej mi do kolan i one śpiewają. Bezpieczna Warszawa. Not for long, aniołeczki.
-
Korek w pełnym słońcu, cudownie. Czy ja kiedyś wspominałam, że od słońca widzę wszystko na zielono?
-
A pod blokiem traktor z Ursusa. Myślicie, że będzie wracał?...
-
To pa.
-
Aww, wreszcie się dokopałam do swojego zdjęcia ze Skin, wiszącego na ścianie. Czyt. wstałam i zapieprzam jednak. Poranna rozgrzewka: 80 płyt w jednej ręce.
-
Zapaliłam światło, spojrzałam na pobojowisko, wypaliłam papierosa, patrząc nadal, zgasiłam, zanuciłam "It's the end of the world" REM. And I feel fine. Or whtvr
-
A teraz sobie zagram ulubioną kartą, czyli zamiast siedzieć do niewiadomoktórej i odwalać w pracy zombie, nastawię budzik na szóstą i dokończę dzieła. Czółko.
-
-
Niedziela, 27 maja 2012
-
Moment, w którym dowiadujesz się, że szuflady nie muszą zostać opróżnione. Czy to oznacza, że wypychasz je po brzegi? Ależ.
-
No, już się pozachwycałam, mogę odetchnąć i ruszyć dalej. Zwłaszcza, że fale opadają, wszystko się kiedyś skończy, dlatego sobie pokorzystam, a nie, jak zwykle.
-
No proszę, profesja Tatusia na coś się wreszcie przydała - pudełka po butach są wprost na kolekcję filmów dvd szyte.
-
<taszcząc ntą torbę z książkami> - Ranyboskie, ile Ty tego masz?! - Trzeba było mnie nie wychowywać na intelektualistkę, tylko pustą blacharę - Teraz mi mówisz?
-
Ludzie pracy fizycznej zasłużyli na kawy. Co niniejszym.
-
[^klara]ojezu, flejm zaczęłam najwyraźniej. No więc biblioteka zechce, antykwariat zechce, ludzie na Allegro kupy licytują, więc i tam można.
-
Tadaaaam, książki wyniesione. Teraz niech ktoś tu granat wrzuci czy coś, bo dokonywanie selekcji śmieci jest ponad moje możliwości. A poza tym rączka mnie boli.
-
[^alquana] cicho, mam nadzieję, że moja złapoezja zaginęła skutecznie. Chyba nawet jej w tym pomogłam.
-
[^alquana] Ty nie wyj, bo je jeszcze przepiszę ;> Traktując boldem i capslockiem datę powstania, bo pewnie będzie mieć znaczenie dla poziomu.
-
[^klamc] też. Co prawda jest nudna, ale miałam jakiegoś historyka w biografii, co się jarał takimi quasiprowokacyjkami.
-
Omg. Znalazłam biuletyn, w którym znajdują się moje dwa opowiadania. Jedno jest jakieś dramatyczno-mistyczne i opowiada o grabarzu. Mord, mrok, dupa i szpadel.
-
[^klamc] Całkowicie. Książek się nie wyrzuca - jak się nie podoba, to się oddaje komuś, komu się przyda. Ale nie wyrzuca.
-
